Niedawno gruchnęła wieść, że zostanie wydana w Polsce piąta edycja Dungeons&Dragons. Bardzo mnie to cieszy, choć nie było jeszcze żadnych konkretów. Wiadomo, że piątka jest powszechnie lubiana i szanowana, lubią ją nawet ci, którzy nie znają żadnej innej edycji, taka przyklejona metka. Miejmy nadzieję, że zyska jeszcze większą popularność gdy już trafi na półki polskich sklepów.
Jak zapewne większości fanów wiadomo, skrzętnie ukrywana przez WotC cyferka 5 przy numerze aktualnej edycji oznacza, że przed nią były inne gry z niższymi numerkami. WotC bardzo by chciało by piątka była jedyną znaną edycją, nie ma się co temu dziwić, w końcu to ich produkt i chcą go jak najlepiej sprzedać. My wiemy jednak, że przed piątką była czwórka – złe i plugawe narzędzie szatana(co w przyszłości zdementuję), znienawidzone przez klimaciarzy, oraz trójka – umiłowana edycja Polaków, która rozeszła się w tysiącach egzemplarzy. I to właśnie tej trójce poświęcę ten wpis.
O Pathfinderze, czwórce i piątce też będzie, ale kiedy indziej. O grach przed trójką może też będzie, jeśli wcześniejsze wpisy przeczyta minimum 20 osób. Sprawdzę to.
Dlaczego warto grać w trzecią edycję w 2017 roku, skoro jest już piąta? Głównie dlatego, że RPG podobnie jak książki nie starzeją się aż tak bardzo. Trzecia edycja wydana w 2000 i uzupełniona do wersji 3.5 w 2003 roku, nadal jest żywym systemem i ma wierne grono fanów. Wystarczy zerknąć na grupy takie jak RPG Bazar czy Panie i Panowie zagrajmy w RPG by zauważyć, że trójeczka często wypływa na wierzch. Na Bazarze podręczniki do trzeciej edycji schodzą jak świeże bułeczki. To oznacza, że istnieje najważniejsza rzecz do gry w daną grę - baza graczy. Dając ogłoszenie o poszukiwaniu ludzi do gry ma się sporą szansę na znalezienie takowych. Może się to wydawać trywialne, ale nie każda gra cieszy się obecnie takim powodzeniem, jeśli nie wierzycie to spróbujcie znaleźć graczy do Kryształów Czasu. Oczywiście fani Kryształów też istnieją, ale na wysyp chętnych nie ma co liczyć(a szkoda, bo to Polska gra i żal trochę, że została zapomniana). Na facebookowych grupach regionalnych łączących graczy, ogłoszenia o naborze do trzeciej edycji są nader częste. U wielu osób podstawka do trójki zalega gdzieś na półce i może właśnie nasze ogłoszenie będzie dla tych osób impulsem do zdmuchnięcia kurzu z okładki i rozpoczęcia kolejnej przygody.
No dobrze, mamy już graczy, ale co z podręcznikami? Tutaj jest troszkę trudniej. Do gry potrzebne są trzy podręczniki: Podręcznik Gracza, Przewodnik Mistrza Podziemi i Księga Potworów, reszta jest opcjonalna. Niektóre podstawki do gry można jeszcze kupić w sklepach internetowych gdzie zalegają na półkach od lat, niestety to resztki. Ale na szczęście żyjemy w 2017 roku, mamy Facebooka, Allegro i Olx, to oznacza, że mamy pełen dostęp do setek podręczników z drugiej ręki. Na wspomnianym wcześniej RPG Bazarze znalezienie dobrej oferty na podstawowe podręczniki do trzeciej edycji nie jest trudne, co rusz pojawia się ktoś żegnający się z kolekcją. Jeśli jednak uznamy, że szukanie fizycznych podręczników do gry jest zbyt wyczerpujące to mamy inne wyjścia. Możemy na przykład skorzystać z System Reference Document(w skrócie SRD), w którym znajduje się większość zasad trzeciej edycji. W tej kategorii mamy kilka opcji do wyboru. Możemy korzystać z oficjalnej strony SRD, lub jeśli angielski nie jest naszą mocną stroną, możemy pobrać polskie SRD ze strony polter.pl. To drugie jest szczególnie fajne, gdyż zostało kiedyś złożone przez jednego z użytkowników w wygodny plik PDF. Jeśli już musimy mieć podręcznik, choćby dla wyśmienitych ilustracji wewnątrz, to pamiętajmy, że zaledwie kilka lat temu WotC wydało reedycję trójki. Podręczniki zwane edycją Premium są dostępne w sklepie DriveThruRPG.
Zaopatrzeni w podręczniki, z graczami gotowymi na sesje, możemy rozważyć co chcemy poprowadzić. I tutaj właśnie trzecia edycja pokazuje swoją siłę. Podręczników ze światami i dodatkami do nich jest zatrzęsienie. Możemy wybrać popularne i cudownie magiczne Zapomniane Krainy, spróbować swoich sił w czasie magicznej rewolucji przemysłowej w Eberronie lub połazić po starym i w uroczy sposób nijakim Greyhawku. A jeśli zaczytywaliśmy się w Kronikach Smoczej Lancy to nic nie stoi na przeszkodzie by ruszyć śladami Tanisa, Caromona i Tasa w świecie Dragonlance. Greyhawk, Zapomniane Krainy i Dragonlance doczekały się polskiego wydania podręcznika podstawowego, co jest kolejnym plusem. Tym, którzy reagują z odrazą na myśl o Zapomnianych Krainach czy Greyhawku, trzecia edycja oferuje wygodne narzędzia dla MG, dzięki którym łatwo zbuduje własny świat, opracuje jego demografię, historię i wygląd.
Czy warto grać w trzecią edycję? Przecież to same tabelki, jak twierdzą złośliwcy w Internecie. Ano warto. Może nie jest najprostsza z możliwych mechanik i czasami przyda się umiejętność liczenia i planowania rozwoju postaci na kilka poziomów w przód, ale też samo tworzenie postaci w trzeciej edycji jest grą samą w sobie i daje sporo frajdy. Ilość dodatków do trójki może zatrważać, ale to właśnie jej piękno – niemal każdy koncept postaci może być zrealizowany przez konkretne zasady dzięki mnogości ras, klas, atutów, umiejętności, klas prestiżowych i zaklęć. Jeśli jednak przeraża nas ilość dostępnego materiału to nie ma problemu by korzystać na początek tylko z podręczników podstawowych i ewentualnie wraz z rozwojem kampanii dodawać graczom i Bohaterom Niezależnym nowe możliwości. Trzecia edycja sprawdza się jako system modularny gdzie możemy bez straty dla zabawy z gry, wyrzucić pewne elementy, np. Psionikę czy magię Incarnum opisane w swoich własnych dodatkach. Jeśli zaś jesteśmy już zaawansowanymi DeDekowcami to możemy od razu wskoczyć na głęboką modę i pozwolić na używanie wszystkich materiałów z dodatków, tworząc jeszcze bardziej niesamowite środowisko gry.
Spotkacie się na pewno z opinią, że trzecia edycja jest przestarzała i lepiej grać w piątą albo w Pathfindera. Ludzie różne rzeczy mówią, rozsądny człowiek sam wyrabia sobie zdanie na jakiś temat. O Pathfinderze i późniejszych edycjach również wkrótce opowiem, ale na chwilę obecną możecie mi wierzyć na słowo, że nie są ani lepsze ani gorsze od trójki. Są z pewnością inne, bo nie ma dwóch identycznych gier(chyba, że jesteśmy Ubisoftem), ale w każdej gracze mogą znaleźć coś co akurat do nich przemówi do tego stopnia, że zdecydują się na tę konkretną edycję. Ja jako fan D&D od początku, gorąco trójeczkę polecam.


Dobry wpis, czekam na więcej :)
OdpowiedzUsuńWanna more!
OdpowiedzUsuńNastępy PF czy DND tactics/4ed?
Pathfinder. D&D 4e to D&D 4e a nie żaden tactics.
UsuńJak najbardziej dobry wpis. Rzeczy, o których piszesz, są niewątpliwie zaletami trzeciej edycji. Największą jej wadą jest niestety duży poziom skomplikowania od strony Mistrza Gry. Zwłaszcza na wyższych poziomach trudno rozpisać a nawet prawidłowo poprowadzić przeciwników. Za dużo odwołań do czarów, atutów itd.
OdpowiedzUsuńCzwarta edycja była pod tym względem lepsza, ale walki, choć fajne, za długo tam trwały.
I dlatego wolę piątą edycję. Ma bardzo dużo zalet trzeciej, o których piszesz, ale jest prostsza i szybsza. :)
Jak dla mnie 5 ma też wszystkie wady 3, poprowadzenie walki z casterem jest równie upierdliwe jak w 3 bo też trzeba siedzieć nad otwartym PHB z czarami.
UsuńTak, to prawda, dalej jest ten problem. Jest odrobinę łatwiej bo na ogół nie rozpisują wszystkich czarów, tylko te najważniejsze. No i odchodzą atuty itp. Zresztą walka z casterami jest tu o tyle łatwiejsza, że jak ma rzucony jeden czar z koncentracją to można sobie odpuścić zastanawianie się nad innymi czarami z koncentracją, jakie ma do wyboru. Ale niestety samemu trzeba je oznaczyć, które wymagają koncentracji, a które nie. Są jeszcze sfery, w których można ulepszyć 5. edycję. :)
UsuńSzanuję zespół projektantów Trójki za poziom dopracowania mechanicznego crunchu. Naprawdę. Czuć, że ktoś się nad tym ciężko napracował. Zaletą jest też duża liczba względnie tanich dodatków. Mimo wszystko, warto wspomnieć, że jest to system dla MG dysponujących dużą ilością wolnego czasu. Zarówno przygotowanie swoich przygód, jak i samo choćby przeczytanie gotowców to w tym wypadku katorga.
OdpowiedzUsuńPowiedziałbym więc, że jest to fajny system do kolekcjonowania (jeśli ktoś lubi tą estetykę - ja nie trawię) oraz satysfakcjonująca forma rozrywki dla zaangażowanych graczy, kombinujących nad rozwojem swoich postaci.